Innowacyjne łotrostwa …

W liście pasterskim „O chrześcijańskie zasady życia państwowego” August Kardynał Hlond zasady te szczegółowo opisał oraz ich racjonalność i słuszność wykazał. Jeśli kogoś, zwłaszcza zniecierpliwionych młodych, postępująca anarchizacja naszego życia publicznego niepokoi, jak zresztą każda wojna niszcząca instytucje państwa powinien pomyśleć o samoobronie. Dlatego zachęcam do sięgnięcia po wspomniane zasady, żeby rzecz gruntownie przemyśleć, w swoim słusznym interesie, ale i swojego otoczenia. Bo konsekwencje kpin z Pana Boga będą nieuchronnie tragiczne, jak to było m.in. w czasach rewolucji francuskiej, czy w czasach bolszewii. Zwłaszcza, że Eurokołchoz dryfuje w tym samym kierunku. Żeby do tej lektury (dostępnej bez problemu w internecie) zachęcić przytaczam parę Jego wstępnych uwag.
Państwo wywodzi się z natury ludzkiej, w której tkwi wrodzona skłonność do łączenia się w większe zespoły dla celów bezpieczeństwa i porządku publicznego, dla postępu i rozwoju. Będąc potrzebą natury ludzkiej, Państwo jest nakazem owego odwiecznego zakonu moralnego, który Stwórca wyrył w sercu człowieka, a który nazywamy prawem przyrodzonym. “A ponieważ żadne społeczeństwo nie może istnieć, jeżeli ktoś nad wszystkimi władzy nie sprawuje, któraby skutecznie pobudzała jednostki do wspólnych celów, jest rzeczą oczywistą, że zespołom ludzkim jest koniecznie potrzebna naczelna władza, wypływająca z tego samego zakonu bożego, z którego społeczność pochodzi”.
Zatem i Państwo i władza jego wywodzą się nie z jakiegoś przygodnego wydarzenia dziejowego ani z dobrowolnej umowy ludzkiej, lecz z prawa przyrodzonego. To prawo nie określa wprawdzie ani ustroju Państwa, ani sposobu przekazywania władzy państwowej, a tym mniej osobę piastuna władzy, ale wprowadzając do społeczności państwowej władzę naczelną, jako konieczność natury, opromienia tę władzę majestatem Stwórcy, który jest zakonu przyrodzonego dawcą. W tym znaczeniu Kościół uczy, że Państwo i władza od Boga pochodzą. Tak też rozumiemy te miejsca Pisma świętego, które mówią o boskim pochodzeniu władzy. Przytaczam tylko owo dosadne twierdzenie św. Pawła: “niemasz zwierzchności, jeno od Boga, a które są, od Boga są postanowione”[2].
“Nauce katolickiej nie sprzeciwia się, że w pewnych wypadkach lud obiera tych, którzy mają stanąć na czele Państwa. W tych razach bowiem Bóg nie wyznacza ani formy ani piastuna władzy bezpośrednio, jak wyznaczył Mojżesza i Dawida, lecz pośrednio przez lud. Taki wybór nie nadaje władzy, lecz wskazuje jedynie tego, który ma ją wykonywać. Każda władza zaś jest od Boga”[3]. Tak pojmować należy te zwroty w nowoczesnych konstytucjach demokratycznych, które mówią o narodzie, jako o źródle władzy państwowej.
Jak w zasadzie powszechnie wiadomo mamy u nas formalnie trójpodział władzy, tj. władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą, jednak władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu, a Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio. Podkreślam bezpośrednio tzn. poprzez referendum. Nadto formalnie obowiązuje u nas Konstytucja, ustawy i akty prawne niższego rzędu, które normują wzajemne zależności, prawa i obowiązki obywateli, właśnie dla celów bezpieczeństwa i porządku publicznego, dla postępu i rozwoju. I jest to niewątpliwie szlachetne założenie, choć szkoda, że bywa też ignorowane.
O tym z kolei jak rozumieć łotrostwo mówi np. słownik języka polskiego pod redakcją W. Doroszewskiego. A jest to niezwykle pouczająca lektura. Bowiem łotrostwo to :
1. postępowanie właściwe ludziom niegodziwym, łotrom; postępek niegodziwy; łajdactwo, występek, niegodziwość; jeśli ciebie złapią, z jakiejże racji ja mam odpowiadać za twoje łotrostwa? Świadomie pomagam hultajowi do zrobienia łotrostwa; Ależ jam niewinny, jam do żadnych łotrostw ręki nie przykładał! Sześć razy siedział w kryminale, a zaledwie odzyskał wolność, zaraz dziesięć nowych popełnił łotrostw i zbrodni; cmentarz z katakumbami został bez dozoru, a więc jedni z łotrostwa, drudzy z biedy obdzierali z katakumb łaty i krokwie;
2. daw. a) zajmowanie się grabieżą, rozbojem; grabienie, rozbój; wśród gęstwiny borów kryły się gdzieniegdzie gniazda nieznanych a śmiałych ludzi, którzy łotrostwu oddani (…) każdą nową osadę zbójeckimi napadami niepokoili; wyższego nawet stanu ludzie, gdy nie stało bojów z nieprzyjacielem, puszczali się na łotrostwo; za Kazimierza IV bawiła się szlachta grabieżą i łotrostwem; mnożyły się coraz więcej najazdy i łotrostwa, mianowicie w dobrach duchownych; b) zbiorowo: łotrzy; pyszne przemożnych obywatelów, z licznymi służalców orszakami, przejazdy wyciskały na kmieciach też same powinności; a w przypadku niesłuchania silne łotrostwo gwałtem gmachy i stodoły odbijało.
Tak paskudnie kiedyś już bywało … Dzisiejsi piastuni władzy zaklepali sobie niemal powszechny immunitet od stosowania się do stanowionego i aplikowanego przez siebie prawa dla poddanych. Natomiast między sobą, to już jakby nie do końca, bo wraca moda na moralność Kali’ego i wojny o „krowy” … Jedni (słuszniejsi ?) próbują drugich (mniej licznych, a więc i mniej słusznych) tego immunitetu pozbawiać i co gorliwszych wsadzać do więzienia, za gorszące, choć dość pospolite w tym środowisku postępki, skoro funkcjonariusze publiczni przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działają z premedytacją na szkodę różnych interesów, zwłaszcza prywatnych i specyficznie rozumianych … Bowiem szkodzenie interesom publicznym bywa tolerowane, a jeśli już piętnowane, to co najwyżej werbalnie.
Teoretycznie funkcjonariusz publiczny korzysta na gruncie polskiego prawa karnego ze szczególnej ochrony prawnej, ale jednocześnie podlega szczególnej odpowiedzialności. Obowiązująca poprawność polityczna robi z tej bajeczki dogmat. Tymczasem z tego przywileju korzystają w pierwszej kolejności współcześni „łotrzykowie”, bo funkcjonariuszom uczciwym jest on zupełnie nie potrzebny. Dlatego wydaje mi się, że jakąś ścieżką do wyjścia z obecnego ostrego i niebezpiecznego impasu mogłoby być referendum, w którym suweren, czyli Naród, wypowiedział by się w sprawie potrzeby utrzymywania immunitetu, jako przywileju, nadużywanego przez część funkcjonariuszy publicznych, ale uczciwym zupełnie do szczęścia niepotrzebnego.
Największą cenę za rozwijającą się anarchię zapłacą młodzi … Dlatego Hlond przewidująco apelował:
Przede wszystkim ty młodzieży, która jesteś w chwili przełomowej, stoisz na rozdrożu, masz sobie wykreślić kierunek życia. Patrz tam na lewo – droga do socjalizmu, do upadku, upodlenia, zgłupienia, ciemnoty, hańby i kradzieży. A tam na prawo – droga obowiązku, powinności, wiary, pracy dla Boga, społeczeństwa, ojczyzny, … Wyboru odkładać nie można. Wybieraj wedle sumienia. Odważ się na dobrą stronę. Postaw się całą siłą i śmiało po prawej stronie.

Piotr Oślizło

Opis autora

admin

Dołącz do konwersacji

Musisz być zalogowany żeby móc komentować